Godzina 6:26, poniedziałek. Czas szykować się do szkoły. Tego ranka byłam wyjątkowo wypoczęta. Poszłam szybko pod prysznic, umyłam zęby, pomalowałam rzęsy, kości policzkowe lekko po pudrowałam różem, a włosy ciut pokręciłam, upinając swoją długą grzywkę w małego dobierańca. Ubrałam na siebie krótkie jeansowe spodenki, białą bluzkę z czerwonymi rękawami do łokci, czarne trampki przed kostkę, no i oczywiście tradycyjne małe kolczyki i ulubione, szczęśliwe bransoletki. Zarzuciłam na jedno ramię lekki plecak, w jedną rękę wzięłam okulary przeciwsłoneczne, a w drugą telefon, na którym esemesowałam z Ebbie. Kiedy schodziłam na dół, była już 7:05. Na dole czekały mnie pyszne kanapki, przygotowane przez mamę, ale ja wzięłam tylko jednego gryza i szybko wyszłam, całując mamę w policzek. Vanessa, dzisiaj miała dzień wolny od szkoły, bo na uczelni ogłosiła wczoraj wieczorem, że wyjeżdża na dwa tygodnie i nie może uczestniczyć na zajęciach. Ja to samo miałam ogłosić dzisiaj. Migiem więc wyszłam z domu, a po 5 minutach byłam już na podwórku Eb. Razem wyruszyłyśmy w stronę centrum, bo tamtędy była jedyna droga do szkoły.
- Słuchaj Eb, dzisiaj po szkole mamy iść na te zakupy, pamiętasz?
- Jasne że tak, muszę kupić jakąś fajną sukienkę i buty i resztę dodatków na wyjazd,
- Tak ja również. No ale pomyślałam że mogłybyśmy kupić coś dla chłopaków. Mam taki fajny pomysł że mogłybyśmy kupić im takie urocze muszki w neonowych kolorach, no i wyszyłybyśmy im ich imiona no i że to od nas. Co ty na to?
- Margo to świetny pomysł, jesteś wielka.
Cdn.
One Direction..
piątek, 9 marca 2012
sobota, 3 marca 2012
Rozdział 2 - Szczęście nam dopisuje.
Kiedy wstałam dziś rano o godzinie 8, jak nigdy byłam wypoczęta. Jeszcze przez pół godziny leżałam na łóżku wpatrując się w plakat chłopaków i myśląc o wszystkim co wczoraj się wydarzyło. Do tej pory, nie mogłam w to uwierzyć. Postanowiłam że ubiorę się najładniej jak mogę i doprowadzę się do porządku, żeby nie wyglądać jak człowiek z bezludnej wyspy. Kiedy się ogarnęłam, ubrałam i takie tam, była godzina 9:45. Miałam jeszcze bardzo dużo czasu do wyjścia, bo z 1D miałyśmy spotkać się o godzinie 1. Zeszłam na dół, zrobiłam sobie przepyszne śniadanie w postaci tostów i jajecznicy z ziołami, a potem wróciłam się do swojej sypialni. Włączyłam swojego laptopa, a podczas tego napisałam sms'a do Eb czy jest aktualnie na internecie, a jeżeli nie, to niech wejdzie. Okazało się że Ebbie już od godziny siedziała przed komputerem wyczytując wszystkie aktualne ciekawostki o chłopcach, chciała wiedzieć jak najwięcej, gdyż jak sądziła, nie była zbytnio przygotowana na dłuższe spotkanie z chłopakami. Moim zdaniem nie było to potrzebne, bo wiedziałyśmy o nich zupełnie wszystko!
Dobrą godzinę się kontaktowałyśmy na skype przeglądając różne ciekawostki o 1D i wymieniając się cennymi informacjami o chłopakach. Oczywiście zdążyłyśmy też już się pochwalić znajomym na facebooku i twitterze tym co się wczoraj wydarzyło. Och, była już godzina 11. We dwie spotkałyśmy się 30 po 11 w parku obok naszych domów, a stamtąd wyruszyłyśmy w miasto zakupić jakieś słodkie upominki dla chłopaków. Zaraz po tym kierowałyśmy się w stronę apartamentu idolów.
- Van pewnie tam już jest, nie było jej rano w domu. Ebbie, trochę się boję. Mam nadzieję że nas polubią, wiesz spędzimy z nimi trochę dużo czasu. Zależy mi na tym, abyśmy były dla nich kimś więcej niż tylko dziewczynami, które wygrały zwyczajny konkurs.
- Och, Margo. Nie masz się co martwić. Z pewnością nas polubią. Będziemy dobrymi znajomymi na pewno, a może potem to się przerodzi w coś więcej i więcej. Och, Niall!
- Tak, Zayn! - dopowiedziałam. W tej chwili się strasznie rozmarzyłam. Zayn jest taki uroczy, a ja już się w nim podkochuję dawna. Nie mogę w to uwierzyć, że w końcu go widziałam na swoje oczy i na dodatek spędzę z nim najbliższe kilka tygodni. To jest wręcz cudowna wiadomość.
Tymczasem u chłopców -
- Och, Zayn coś ty taki jakiś niewyraźny?
- Lou przestań żartować. Przecież nic mi nie jest, z resztą normalny człowiek musi chwilę odpocząć od głupstw i wygłupów. - Malik nieco naściemniał Louisowi, bo nie chciał mu wszystkiego tłumaczyć, jednak Lou zbytnio nie przejął się kłamstwem kolegi, gdyż wiedział że smutek minie. Nagle zapukał ktoś do drzwi, okazało się że to Vanessa. Harry otworzył jej drzwi, a ta po przywitaniu z chłopcami usiadła na sofie, obok niej Harry, a naprzeciw ich Liam i Lou i zaczęli dyskutować o wyjeździe do Ameryki. Zayn i Niall cały czas stali przy oknie wypatrując koleżanek.
- Niall... - odparł Zayn. - Podoba Ci się któraś z dziewczyn?
- Hmm, trudno powiedzieć, obie są ładne, ale Ebbie jest na prawdę urocza.
- Och, to ja to samo mam z Margaret. Musimy o nie zawalczyć, ale nie narzucając się. Najlepiej zachowujmy się jak zawsze.
- Tak właśnie. Chodźmy do nich. - powiedział Niall pokazując palcem na przyjaciół.
U Ebbie i Margaret - Byłyśmy już prawie przed apartamentem chłopców, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to moja mama, która jest tak zakręcona że zadzwoniła do mnie tylko po to bym kupiła dla niej zwykły krem nawilżający do ciała, gdy już będę szła do domu. Po rozmowie z mamą, doszłyśmy do hotelu i idąc na piętro chłopaków natknęłyśmy się na stolik z warzywami i owocami dla gości. Postanowiłyśmy wziąć kilka marchewek dla Louisa, na pewno mu zasmakują. Kiedy już byłyśmy przy drzwiach mieszkania chłopaków, zapukałyśmy i otworzył nam Liam. Weszłyśmy i się przywitałyśmy, dając Louisowi kilka marchewek. Ten się tak ucieszył że prawie wyszedł z siebie. Serdecznie nam podziękował i przytulił, a zaraz potem zabrał się do jedzenia. Usiadłyśmy na sofie i zaczęłyśmy się przypatrywać każdemu z osobna, pomijając moją siostrę.
- Musimy wszystko obgadać bo pojutrze wylatujemy do Ameryki kochani. - odparł Liam.
- Racja, na ile dni konkretnie tam wylatujemy? - zapytałam. - I ogólnie co będziemy śpiewać jako support? Bo rozumiem że tylko na koncercie w Bostonie będziemy waszym supportem, a na reszcie koncertów zwykłym chórkiem.
- Hmm, Wylatujemy na około 3 tygodnie. I zgadza się, tylko w Bostonie, a na reszcie jako chórek. Będziecie śpiewać co chcecie, jeżeli macie coś swojego to proszę, zaśpiewajcie. Rozumiem że Van ten będzie w tym uczestniczyć.
- Tak, zgadza się. Mhm, dziewczyny wiecie co mamy śpiewać? - zapytała Ebbie. Ja i Van pokręciłyśmy głowami na tak i zaczęłyśmy razem śpiewać swoją piosenkę, którą wymyśliłyśmy w podstawówce i tylko niedawno dopracowałyśmy trochę tekst. Chłopaki byli zachwyceni naszymi głosami, bardziej niż podczas konkursu. Niektórym aż zakręciła się łza w oku. Widok zauroczonych chłopaków był cudowny. Kiedy już skończyłyśmy śpiewać dokończyliśmy omawianie podróży.
- Będziecie też nam towarzyszyć przy wywiadach w radiach. My jeszcze dzisiaj jedziemy do Richmond, ale to pod wieczór. Tam omówimy wszystko z managerem o waszym supporcie i o wywiadach. Mamy nadzieję że się jakoś dogadamy. - z uśmiechem na twarzy mówił Harry.
- Jak będziecie pakowały się na wyjazd, spakujcie też coś eleganckiego, bo będzie pewna gala, w której musimy uczestniczyć, a wy będziecie wraz z nami. - dopowiedział Lou. Byłyśmy podekscytowane tą wieścią.
- A teraz może coś poróbmy żeby nie stracić całego dnia. Jesteście chętni pograć w twistera? - zapytał Niall.
- Jasne, to cudowny pomysł. - wykrzyczeliśmy wszyscy razem no i zabraliśmy się do gry, jedynie Harry, Vanessa i Liam nie chcieli grać. Styles i Van poszli do osobnego pokoju porozmawiać, a Liam zgodził się nam mówić gdzie mamy postawić ręce i nogi. Grało się nam cudownie, aż w końcu odpadł Nialler i Ebbie, a zaraz po tym ulotnili się do sypialni Nialla. Było to podejrzane, najwidoczniej każdy się w sobie rozkochał, oprócz Liama i Lou, bo oni już byli zajęci. W pewnej chwili Louis się zachwiał i upadł, co oznaczało że musiał odejść z gry. Był bardzo zbulwersowany, bo zawsze wygrywał, ale jednak się uspokoił, wziął marchewkę, poszedł do swojego pokoju i włączył laptopa w celu wyszukania jakichś fajnych i śmiesznych zdjęć gołębi. Zostałam tylko ja i Zayn. Czułam że życie się do mnie uśmiecha. Liam postanowił że nie opłaca się mu już uczestniczyć w tej zabawie, bo zostaliśmy już tylko we dwoje, a on sam chciał sobie porozmawiać z Danielle. Zostaliśmy w salonie sami i już dalej nie kontynuowaliśmy gry. Nagle zauważyłam że Zayn jest jakiś przygnębiony, postanowiłam zapytać o co chodzi.
- Zayn? Czy nic się nie stało? Masz jakiś smutny wyraz twarzy..
- Nie, nic się nie stało. Po prostu jakoś teraz humoru nie mam.
- Ech, jeszcze 5 minut temu go miałeś. Opowiedz co się stało, z chęcią Cię wysłucham..
- No więc, jest taka sprawa. Nie może mi to przejść przez gardło, no ale muszę Ci to wyznać. - w tym momencie zacisnęłam mocno dłonie i zrobiłam osłupiałą minę. Byłam przygotowana na najgorsze, ale miałam nadzieję że będzie to coś miłego. - Otóż poznaliśmy się dopiero wczoraj, a ja mam wrażenie że znam Cię od wieków. Masz taki cudowny głos, przepiękną urodę, tyle wspaniałych zalet, a Twój charakter jest ogólnie idealny. Nie wierzę że tak jest, ale czuję że to zauroczenie, mogę Ci to w końcu powiedzieć, bo jesteśmy sami..
- Ojeju, Zayn, nie wiem co powiedzieć. Chyba zaraz zemdleję ze szczęścia! - w tej chwili po policzku przeleciała mi mała łza. - Jestem fanką One Direction od bardzo dawna. Od zawsze byłeś moją miłością i uważałam Cię za najlepszego wśród członków 1D, a teraz jeszcze taka niespodzianka. Zawsze marzyłam by być z Tobą, żeby przynajmniej Cię zobaczyć, pójść na Wasz koncert. No nie wierzę. - Malik otarł moją łzę, przybliżając się do mnie. Nagle zetknęliśmy się czołami i on mnie delikatnie pocałował, podtrzymując mój podbródek. Czułam się jak w niebie i myślałam że już na serio zemdleję. Moje marzenia na prawdę się spełniły! W tamtej chwili byłam najszczęśliwszą osobą na całym świecie.
Oczami Ebbie -
- Och Niall, nigdy nie myślałam że spotkam Was. Razem z Van i Margo jesteśmy Waszymi największymi fankami, a tu taki cud. Na prawdę, nie mogę dojść do siebie i cały czas myślę o tym co się wczoraj wydarzyło.
- Tak, mamy dużo wiernych fanek, które "kochają" nas na dobre i na złe, mimo wielu wad. To świetne uczucie, gdy jesteś na scenie, widzisz tyle dziewcząt i w niezręcznej sytuacji, nagle zapominasz tekst piosenki z zachwytu, one Ci pomagają i śpiewają razem z Tobą. Zdarzyło mi się tak tylko raz, ale to i tak jest w mojej głowie.
- Doprawdy cudowne. To dość dziwne, ale byłeś moim ulubieńcem.
- Hehe, to naprawdę dziwne. Często słyszałem że jestem gorszy od chłopaków, a tu proszę.
- Tak, i teraz muszę Ci przyznać że jesteś bardziej uroczy na żywo niż na zdjęciach. - lekko się zarumieniłam. Niall spojrzał mi głęboko w oczy, a wtedy... Już wiecie co wtedy. Byłam w siódmym niebie! Kocham go!
Oczami Vanessy -
- Vanessa, co ty na to aby potańczyć?
- To dobry pomysł, ale ja nie umiem.
- Nauczę Cię, z resztą z pewnością umiesz się pobujać w rytm muzyki.
- No nie wiem. - nagle Harry włączył nie za głośno wolną muzykę i stanął przede mną wyciągając dłoń ku mnie.
- Czy mogę Cię prosić do tańca? - odparł. Zgodziłam się owijając rękoma jego szyję, on zaś przytulił mnie do siebie. To było cudowne.
Powrót do rzeczywistości - Zbliżała się godzina 6 i chłopaki musieli już wyjeżdżać do Richmond do swojego managera, który aktualnie z nieznanych przyczyn tam się znalazł. My musiałyśmy już jechać. Z każdym się pożegnałyśmy i pocałowałyśmy w policzek swoich ukochanych. Jeszcze w progu pomachałam go każdego, aż w końcu zamknęły się drzwi. Zauroczone całą drogę mówiłyśmy o chłopakach. Kiedy ja i Van pożegnałyśmy się z Ebbie podążyłyśmy w stronę swojego domu. W mieszkaniu przywitali nas rodzice z przepyszną kolacją. Była niezwykła, bo jak się okazało mama kupiła specjalnie dla nas krewetki, które tak kochamy. W podzięce za danie, przytuliłyśmy się do mamy i ucałowałyśmy ją po kolei. Jadłyśmy jak szalone, a po jedzeniu postanowiłyśmy pójść do swoich pokoi. Kiedy weszłam do swej sypialni, od razu skierowałam się ku łazience. Tam przesiedziałam całą godzinkę, głównie na leżeniu w wannie, trochę czasu spędziłam też przed lustrem na zmywaniu makijażu i planowaniu nowego, wystrzałowego wyglądu na jutrzejszy podbój sklepów wraz z przyjaciółkami. Gdy wyszłam z łazienki w piżamie usłyszałam głos mamy i nagłe pukanie do drzwi mojej sypialni. Otworzyłam jej, a mama pokazała mi pewną kopertę, którą mi wręczyła.
- Co to jest? - zapytałam.
- Ktoś tu przed chwilą był i Ci to dał. Prosił, abyś przeczytała to teraz, nie jutro, nie za dwa dni, teraz! - i w tym momencie, po wypowiedzeniu się, mama zeszła na dół i zaczęła kontynuację swoich prac. "Ciekawe co to jest i od kogo?" zaczęłam się pytać w myślach, aż w końcu usiadłam na łóżku i otworzyłam kopertę. Zauważyłam że jest to list. Położyłam się na plecach, czytając jego zawartość:
Dobrą godzinę się kontaktowałyśmy na skype przeglądając różne ciekawostki o 1D i wymieniając się cennymi informacjami o chłopakach. Oczywiście zdążyłyśmy też już się pochwalić znajomym na facebooku i twitterze tym co się wczoraj wydarzyło. Och, była już godzina 11. We dwie spotkałyśmy się 30 po 11 w parku obok naszych domów, a stamtąd wyruszyłyśmy w miasto zakupić jakieś słodkie upominki dla chłopaków. Zaraz po tym kierowałyśmy się w stronę apartamentu idolów.
- Van pewnie tam już jest, nie było jej rano w domu. Ebbie, trochę się boję. Mam nadzieję że nas polubią, wiesz spędzimy z nimi trochę dużo czasu. Zależy mi na tym, abyśmy były dla nich kimś więcej niż tylko dziewczynami, które wygrały zwyczajny konkurs.
- Och, Margo. Nie masz się co martwić. Z pewnością nas polubią. Będziemy dobrymi znajomymi na pewno, a może potem to się przerodzi w coś więcej i więcej. Och, Niall!
- Tak, Zayn! - dopowiedziałam. W tej chwili się strasznie rozmarzyłam. Zayn jest taki uroczy, a ja już się w nim podkochuję dawna. Nie mogę w to uwierzyć, że w końcu go widziałam na swoje oczy i na dodatek spędzę z nim najbliższe kilka tygodni. To jest wręcz cudowna wiadomość.
Tymczasem u chłopców -
- Och, Zayn coś ty taki jakiś niewyraźny?
- Lou przestań żartować. Przecież nic mi nie jest, z resztą normalny człowiek musi chwilę odpocząć od głupstw i wygłupów. - Malik nieco naściemniał Louisowi, bo nie chciał mu wszystkiego tłumaczyć, jednak Lou zbytnio nie przejął się kłamstwem kolegi, gdyż wiedział że smutek minie. Nagle zapukał ktoś do drzwi, okazało się że to Vanessa. Harry otworzył jej drzwi, a ta po przywitaniu z chłopcami usiadła na sofie, obok niej Harry, a naprzeciw ich Liam i Lou i zaczęli dyskutować o wyjeździe do Ameryki. Zayn i Niall cały czas stali przy oknie wypatrując koleżanek.
- Niall... - odparł Zayn. - Podoba Ci się któraś z dziewczyn?
- Hmm, trudno powiedzieć, obie są ładne, ale Ebbie jest na prawdę urocza.
- Och, to ja to samo mam z Margaret. Musimy o nie zawalczyć, ale nie narzucając się. Najlepiej zachowujmy się jak zawsze.
- Tak właśnie. Chodźmy do nich. - powiedział Niall pokazując palcem na przyjaciół.
U Ebbie i Margaret - Byłyśmy już prawie przed apartamentem chłopców, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. Była to moja mama, która jest tak zakręcona że zadzwoniła do mnie tylko po to bym kupiła dla niej zwykły krem nawilżający do ciała, gdy już będę szła do domu. Po rozmowie z mamą, doszłyśmy do hotelu i idąc na piętro chłopaków natknęłyśmy się na stolik z warzywami i owocami dla gości. Postanowiłyśmy wziąć kilka marchewek dla Louisa, na pewno mu zasmakują. Kiedy już byłyśmy przy drzwiach mieszkania chłopaków, zapukałyśmy i otworzył nam Liam. Weszłyśmy i się przywitałyśmy, dając Louisowi kilka marchewek. Ten się tak ucieszył że prawie wyszedł z siebie. Serdecznie nam podziękował i przytulił, a zaraz potem zabrał się do jedzenia. Usiadłyśmy na sofie i zaczęłyśmy się przypatrywać każdemu z osobna, pomijając moją siostrę.
- Musimy wszystko obgadać bo pojutrze wylatujemy do Ameryki kochani. - odparł Liam.
- Racja, na ile dni konkretnie tam wylatujemy? - zapytałam. - I ogólnie co będziemy śpiewać jako support? Bo rozumiem że tylko na koncercie w Bostonie będziemy waszym supportem, a na reszcie koncertów zwykłym chórkiem.
- Hmm, Wylatujemy na około 3 tygodnie. I zgadza się, tylko w Bostonie, a na reszcie jako chórek. Będziecie śpiewać co chcecie, jeżeli macie coś swojego to proszę, zaśpiewajcie. Rozumiem że Van ten będzie w tym uczestniczyć.
- Tak, zgadza się. Mhm, dziewczyny wiecie co mamy śpiewać? - zapytała Ebbie. Ja i Van pokręciłyśmy głowami na tak i zaczęłyśmy razem śpiewać swoją piosenkę, którą wymyśliłyśmy w podstawówce i tylko niedawno dopracowałyśmy trochę tekst. Chłopaki byli zachwyceni naszymi głosami, bardziej niż podczas konkursu. Niektórym aż zakręciła się łza w oku. Widok zauroczonych chłopaków był cudowny. Kiedy już skończyłyśmy śpiewać dokończyliśmy omawianie podróży.
- Będziecie też nam towarzyszyć przy wywiadach w radiach. My jeszcze dzisiaj jedziemy do Richmond, ale to pod wieczór. Tam omówimy wszystko z managerem o waszym supporcie i o wywiadach. Mamy nadzieję że się jakoś dogadamy. - z uśmiechem na twarzy mówił Harry.
- Jak będziecie pakowały się na wyjazd, spakujcie też coś eleganckiego, bo będzie pewna gala, w której musimy uczestniczyć, a wy będziecie wraz z nami. - dopowiedział Lou. Byłyśmy podekscytowane tą wieścią.
- A teraz może coś poróbmy żeby nie stracić całego dnia. Jesteście chętni pograć w twistera? - zapytał Niall.
- Jasne, to cudowny pomysł. - wykrzyczeliśmy wszyscy razem no i zabraliśmy się do gry, jedynie Harry, Vanessa i Liam nie chcieli grać. Styles i Van poszli do osobnego pokoju porozmawiać, a Liam zgodził się nam mówić gdzie mamy postawić ręce i nogi. Grało się nam cudownie, aż w końcu odpadł Nialler i Ebbie, a zaraz po tym ulotnili się do sypialni Nialla. Było to podejrzane, najwidoczniej każdy się w sobie rozkochał, oprócz Liama i Lou, bo oni już byli zajęci. W pewnej chwili Louis się zachwiał i upadł, co oznaczało że musiał odejść z gry. Był bardzo zbulwersowany, bo zawsze wygrywał, ale jednak się uspokoił, wziął marchewkę, poszedł do swojego pokoju i włączył laptopa w celu wyszukania jakichś fajnych i śmiesznych zdjęć gołębi. Zostałam tylko ja i Zayn. Czułam że życie się do mnie uśmiecha. Liam postanowił że nie opłaca się mu już uczestniczyć w tej zabawie, bo zostaliśmy już tylko we dwoje, a on sam chciał sobie porozmawiać z Danielle. Zostaliśmy w salonie sami i już dalej nie kontynuowaliśmy gry. Nagle zauważyłam że Zayn jest jakiś przygnębiony, postanowiłam zapytać o co chodzi.
- Zayn? Czy nic się nie stało? Masz jakiś smutny wyraz twarzy..
- Nie, nic się nie stało. Po prostu jakoś teraz humoru nie mam.
- Ech, jeszcze 5 minut temu go miałeś. Opowiedz co się stało, z chęcią Cię wysłucham..
- No więc, jest taka sprawa. Nie może mi to przejść przez gardło, no ale muszę Ci to wyznać. - w tym momencie zacisnęłam mocno dłonie i zrobiłam osłupiałą minę. Byłam przygotowana na najgorsze, ale miałam nadzieję że będzie to coś miłego. - Otóż poznaliśmy się dopiero wczoraj, a ja mam wrażenie że znam Cię od wieków. Masz taki cudowny głos, przepiękną urodę, tyle wspaniałych zalet, a Twój charakter jest ogólnie idealny. Nie wierzę że tak jest, ale czuję że to zauroczenie, mogę Ci to w końcu powiedzieć, bo jesteśmy sami..
- Ojeju, Zayn, nie wiem co powiedzieć. Chyba zaraz zemdleję ze szczęścia! - w tej chwili po policzku przeleciała mi mała łza. - Jestem fanką One Direction od bardzo dawna. Od zawsze byłeś moją miłością i uważałam Cię za najlepszego wśród członków 1D, a teraz jeszcze taka niespodzianka. Zawsze marzyłam by być z Tobą, żeby przynajmniej Cię zobaczyć, pójść na Wasz koncert. No nie wierzę. - Malik otarł moją łzę, przybliżając się do mnie. Nagle zetknęliśmy się czołami i on mnie delikatnie pocałował, podtrzymując mój podbródek. Czułam się jak w niebie i myślałam że już na serio zemdleję. Moje marzenia na prawdę się spełniły! W tamtej chwili byłam najszczęśliwszą osobą na całym świecie.
Oczami Ebbie -
- Och Niall, nigdy nie myślałam że spotkam Was. Razem z Van i Margo jesteśmy Waszymi największymi fankami, a tu taki cud. Na prawdę, nie mogę dojść do siebie i cały czas myślę o tym co się wczoraj wydarzyło.
- Tak, mamy dużo wiernych fanek, które "kochają" nas na dobre i na złe, mimo wielu wad. To świetne uczucie, gdy jesteś na scenie, widzisz tyle dziewcząt i w niezręcznej sytuacji, nagle zapominasz tekst piosenki z zachwytu, one Ci pomagają i śpiewają razem z Tobą. Zdarzyło mi się tak tylko raz, ale to i tak jest w mojej głowie.
- Doprawdy cudowne. To dość dziwne, ale byłeś moim ulubieńcem.
- Hehe, to naprawdę dziwne. Często słyszałem że jestem gorszy od chłopaków, a tu proszę.
- Tak, i teraz muszę Ci przyznać że jesteś bardziej uroczy na żywo niż na zdjęciach. - lekko się zarumieniłam. Niall spojrzał mi głęboko w oczy, a wtedy... Już wiecie co wtedy. Byłam w siódmym niebie! Kocham go!
Oczami Vanessy -
- Vanessa, co ty na to aby potańczyć?
- To dobry pomysł, ale ja nie umiem.
- Nauczę Cię, z resztą z pewnością umiesz się pobujać w rytm muzyki.
- No nie wiem. - nagle Harry włączył nie za głośno wolną muzykę i stanął przede mną wyciągając dłoń ku mnie.
- Czy mogę Cię prosić do tańca? - odparł. Zgodziłam się owijając rękoma jego szyję, on zaś przytulił mnie do siebie. To było cudowne.
Powrót do rzeczywistości - Zbliżała się godzina 6 i chłopaki musieli już wyjeżdżać do Richmond do swojego managera, który aktualnie z nieznanych przyczyn tam się znalazł. My musiałyśmy już jechać. Z każdym się pożegnałyśmy i pocałowałyśmy w policzek swoich ukochanych. Jeszcze w progu pomachałam go każdego, aż w końcu zamknęły się drzwi. Zauroczone całą drogę mówiłyśmy o chłopakach. Kiedy ja i Van pożegnałyśmy się z Ebbie podążyłyśmy w stronę swojego domu. W mieszkaniu przywitali nas rodzice z przepyszną kolacją. Była niezwykła, bo jak się okazało mama kupiła specjalnie dla nas krewetki, które tak kochamy. W podzięce za danie, przytuliłyśmy się do mamy i ucałowałyśmy ją po kolei. Jadłyśmy jak szalone, a po jedzeniu postanowiłyśmy pójść do swoich pokoi. Kiedy weszłam do swej sypialni, od razu skierowałam się ku łazience. Tam przesiedziałam całą godzinkę, głównie na leżeniu w wannie, trochę czasu spędziłam też przed lustrem na zmywaniu makijażu i planowaniu nowego, wystrzałowego wyglądu na jutrzejszy podbój sklepów wraz z przyjaciółkami. Gdy wyszłam z łazienki w piżamie usłyszałam głos mamy i nagłe pukanie do drzwi mojej sypialni. Otworzyłam jej, a mama pokazała mi pewną kopertę, którą mi wręczyła.
- Co to jest? - zapytałam.
- Ktoś tu przed chwilą był i Ci to dał. Prosił, abyś przeczytała to teraz, nie jutro, nie za dwa dni, teraz! - i w tym momencie, po wypowiedzeniu się, mama zeszła na dół i zaczęła kontynuację swoich prac. "Ciekawe co to jest i od kogo?" zaczęłam się pytać w myślach, aż w końcu usiadłam na łóżku i otworzyłam kopertę. Zauważyłam że jest to list. Położyłam się na plecach, czytając jego zawartość:
"Kochana Margaret!
Jestem taki szczęśliwy że mogłem Cię poznać. Spędziliśmy ze sobą bardzo mało czasu, ale ja naprawdę czuję że coś może z tego wyjść. Tak na prawdę to miłość od pierwszego wejrzenia. Myślałem o tym od Twojego wybycia z naszego apartamentu i zdałem sobie sprawę że nie zdążyłem Ci czegoś powiedzieć. Otóż, kocham Cię! Kocham Cię ponad życie, jesteś dla mnie najważniejszą osobą! Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Na prawdę. Ten pocałunek dał mi wiele do myślenia. Z resztą pewnie jesteś w szoku, że Twój idol się w Tobie zakochał. To mnie aż bawi, chociaż cały czas nie wiem dlaczego. Myślę że ty też odwzajemniasz moje uczucie i jutro o tym porozmawiamy. Ślę Ci gorące buziaki, miłej nocy. Obyś miała piękny sen, bo ja na pewno będę miał - Ty mi się przyśnisz. A więc jeszcze raz, kocham Cię. Do zobaczenia jutro!
- Zayn."
Czytając ten list się popłakałam. Byłam taka szczęśliwa, jak nigdy. Jeszcze przez 15 minut analizowałam każde słowo, a szczególnie "kocham". Dopiero potem odłożyłam list na nocny stolik, wzięłam swojego IPoda i włączyłam ukochaną piosenkę - "More than this". Leżąc w łóżku i słuchając reszty piosenek, w końcu zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na dzisiaj. Myślę że wyszło fajnie, długo myślałam nad drugim rozdziałem. Jest barwnie. Z pewnością się jeszcze opowiadanie rozwinie, a teraz mam dla Was tę przecudowną piosenkę!
Kocham Was siostry! Trzymajcie się i już niedługo pojawi się kolejny rozdział.
wtorek, 28 lutego 2012
Rozdział 1 - Marzenia się spełniają.
- Pobudka księżniczko! - krzyknęła mi prosto do ucha Vanessa, po czym poczułam na swoim ciele chłód zimnej wody, którą na mnie wylała siostra. Momentalnie wstałam z łóżka, spojrzałam się przez chwilę z rozwścieczoną miną na Van, a potem na mokrą pościel. Myślałam że wybuchnę, ale skierowałam wzrok na uroczy plakat 1D i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wygoniłam siostrę z pokoju, wzięłam szorty z motywem amerykańskiej flagi, przewiewną koszulkę, oraz bieliznę i powędrowałam do swojej łazienki. Tam toteż się ubrałam, uczesałam w koka, którego utrzymałam w lekkim nieładzie, a potem wyszłam. Uznałam że pójdę do Ebbie i razem wybierzemy się na jakiś spacer. Wzięłam okulary przeciwsłoneczne, nałożyłam na rękę swoje szczęśliwe bransoletki, a na nogi trampki i wyszłam z pokoju. Kiedy byłam już na dole, usłyszałam dźwięk swojego telefonu dochodzący ze swojej sypialni. Pobiegłam szybko na górę i odebrałam, okazało się że to Ebbie.
- No Ebbie, właśnie do Ciebie idę.
- No więc migiem Margo. Nigdy nie zgadniesz co się wydarzyło. Biegnij do mnie szybko, czekam na Ciebie! A i weź ze sobą płytę 1D.
- Co? Ale po co? - Odrzekłam ze zdziwieniem, ale i radością w głosie. Ebbie jednak się odłączyła. Postanowiłam się jej posłuchać, bo Bóg wie co mogło się wydarzyć. Przeszperałam wszystkie swoje płyty i w końcu wygrzebałam tę najwspanialszą. Schowałam telefon do kieszeni, a płytę wzięłam pod pachę i pobiegłam do Ebbie. Vanessa nie mogła iść ze mną, dlatego że wybyła do swojej koleżanki z którą robiła szkolny projekt. "Z pewnością ją dużo ominie" - pomyślałam będąc już koło domu przyjaciółki. Zapukałam do drzwi, a po paru sekundach, otworzyła mi Ebbie i wciągnęła do domu, po czym położyła mi rękę na ustach, najprawdopodobniej dlatego żebym nie krzyczała czy coś w tym stylu. Bez wahania wykrzyknęła:
- One Direction są w Londynie! Przyjechali wczoraj wieczorem i będą tu przez niecały tydzień! Rozumiesz? Piękne kilka dni!
Nie mogłam uwierzyć w jej słowa i pisnęłam na cały dom. Na całe szczęście nikogo w nim nie było, prócz nas.
- Ebbie, co teraz zrobimy? Wiesz gdzie mieszkają? Gdzie mogą się teraz znajdować? Muszę ich zobaczyć!
- Och Margaret, wiem wszystko. Chciałam Ci o tym powiedzieć już wczoraj, ale bałam się że nie będziesz spać całą noc. - Odparła Ebbie. - Aktualnie są w Arlington House Apartaments. Ale czytałam że będą się zaraz wybierali na jakieś zakupy, czy coś. Wydaje mi się że możemy ich spotkać przy London Eye.
- Racja. Chodźmy, ale ty też weź swoją płytę i coś do pisania.
Obydwie wzięłyśmy wszystko co potrzeba i wolnym krokiem poszłyśmy pod London Eye. Czatowałyśmy tam calutką godzinę, a gwiazdorów ani śladu. W między czasie przysłała mi sms'a siostra, ale nie patrzałam jaka jest jego treść. Najwidoczniej był to błąd, bo Van napisała że razem z Lisą spotkały 1D kiedy szły po materiały do projektu. Strasznie się wkurzyłam, podobnie jak Ebbie. Jednak nie traciłyśmy nadziei w to że w końcu spotkamy chłopaków! My się tak łatwo nie poddajemy.
(Po 4 godzinach bezcelowych wędrówek po mieście) Byłyśmy już bez sił. Nogi miałam już kompletnie z waty, ale postanowiłyśmy że pójdziemy pod hotel chłopaków. Gdy już doszłyśmy, zupełnie jak na złość przy hotelu były organizowane jakieś zabawy, gry z nagrodami i było pełno ludzi. Oczywiście miałyśmy nadzieję że będą śpiewać chłopcy, a więc podeszłyśmy bliżej sceny. Akurat był ogłaszany konkurs na zaśpiewanie jakiejś piosenki. Ja i Ebbie nie chciałyśmy brać w nim udziału, ponieważ nagrody były nieznane i po co się ośmieszać dla być może jakiejś tandetnej nagrody? Poza tym chciałyśmy pod sceną szukać chłopców, może się gdzieś ukrywali za kurtyną na scenie? Wszystko możliwe. Odwróciłam się na chwilę tyłem do sceny, by sprawdzić czy nie ma żadnego z chłopców ukrytych w tłumie, ale szybko się odwróciłam gdy usłyszałam jak woła mnie Ebbie. Sądziłam że zobaczyła naszych idoli, ale ona jednak szła na scenę w kierunku prowadzącej konkurs. Nie chciałam iść z nią, bo uważam że nie potrafię śpiewać, ale najwidoczniej nie chciała być sama, a została wybrana przymusowo. Przełamałam się i poszłam.
- Ebbie, myślisz że to dobry pomysł? - szepnęłam do niej, ale gdy zobaczyłam jak dużo dziewczyn i chłopaków patrzy się na nas, stanęłam jak słup wryty w ziemię.
- Margaret, będzie dobrze. Zaśpiewamy "Call Me Maybe" Carly Rae Jepsen, znamy to na pamięć. Pamiętasz jak się uczyłyśmy do przedstawienia?
- Jasne, dobra. Damy radę, będzie super. Teraz śpiewają te dwie dziewczyny, my po nich. Jest okej. - kiwnęłam głową do Ebbie, przytuliłam ją i złapałyśmy się za ręce, biorą w drugie, dwa mikrofony. Kiedy dwie dziewczyny zaśpiewały swoje piosenki, przyszła kolej na nas. Zaczęłyśmy śpiewać nieśmiało, ale po 2 sekundach miałyśmy już wprawę i śpiewałyśmy swobodnie, zupełnie jak razem w domu gdy nikogo nie ma. Wszyscy zebrani klaskali do rytmu, bujali się i skakali. Byłyśmy zadowolone takim widokiem. To było coś cudownego, ale niestety piosenka się skończyła i musiałyśmy czekać na werdykt. Strasznie ciekawiło nas to jaka to będzie nagroda, bo jedna z jurorek, mówiła że to wyjątkowa nagroda. Dowiedziałyśmy się że będziemy oceniane na podstawie oklasków zebranych ludzi, ale też i gości specjalnych i jurorów. Ciekawe kim są Ci goście specjalni? Byłyśmy bardzo ciekawe, trzymałyśmy kciuki za siebie same.
Tymczasem u chłopców -
- Harry co myślisz o tych dwóch dziewczynach? - zapytał Lou.
- Mhm, moim zdaniem są świetne, zdecydowanie lepsze od pozostałych dwóch i w śpiewie i w urodzie. A wy co myślicie?
-Są super! - odpowiedzieli chórem wszyscy razem.
- Ej Zayn, a co ty tak tam stoisz i obserwujesz? Przecież i tak zaraz tam wychodzimy. Boisz się czy jak?
- Nie, Liam, daj spokój. Niczego się nie boję i doskonale wiem że zaraz wychodzimy. Ale czy ty nie widzisz tej cudownej dziewczyny w brązowych włosach upiętych w koka..
- Owszem widzę, ale nie dziewczyny Ci teraz w głowie powinny chodzić. - zaśmiał się Liam. Zayn niespodziewanie rzucił się na niego no i zaczęła się wojna wśród chłopców, dlatego że Louis widząc zachowanie kolegów, zrobił to samo z Harrym, który zaczął atakować Nialla. Chłopcy jednak wiedząc iż zaraz wychodzą na scenę, ogarnęli się.
Na scenie - Miałyśmy już nogi z waty, w sumie zależało nam na wygranie, bo dość dobrze zaśpiewałyśmy. Oczekiwałyśmy tylko gości specjalnych, bo to oni decydowali o tym czy wygramy czy nie. Nagle usłyszałam znajome głosy dochodzące zza kurtyny.
- Eb, słyszę Lou!
- Daj spokój.
- Na prawdę. Ale dobra, cicho już, módlmy się o wygraną. - odpowiedziałam. Wtem prowadząca oznajmiła że zaraz wyjdą goście specjalni:
- A już za chwilę, za parę sekund, na naszej scenie zawitają goście specjalni, szczególnie wyczekiwani przez niektórych. Czy wiecie kto to? O tak, to One Direction!
- Aaaa! Ebbie, patrz! Aaaa. - zaczęłam głośno piszczeć, gdy jako pierwszy wyszedł Niall i gdy prowadząca ich zapowiedziała. Nie mogłam w to uwierzyć! Moje marzenie się spełniło! Nie do wiary.. Prawię się popłakałam ze szczęścia. Ale po chwili ogarnęła mnie powaga i się zarumieniłam, gdy spojrzał na mnie Malik. Złapałam Eb, za rękę, zamknęłam oczy i przyłożyłam płytę chłopców do serca. Widzowie zadecydowali że to my powinnyśmy wygrać, to samo z jurorami. Teraz trzeba było tylko czekać co o nas myślą gwiazdy. Serce zaczęło mi bić o wiele szybciej niż zwykle. Zaczął się wypowiadać Harry:
- Dziewczyny, wsłuchiwaliśmy się w was no i zauroczyliśmy się w waszych głosach. Są świetne. Poza tym wszystkie macie cudowną urodę. - zaśmiał się.
- Jednak my oceniamy głos i naszym zdaniem wygrywa... - dodał Niall.
- Margaret i Ebbie! - krzyknął uradowany Malik. Ja i Eb podskoczyłyśmy do góry i się popłakałyśmy z radości. W naszą stronę zmierzali chłopcy by nam pogratulować. Byłam taka podekscytowana! Przytuliłam się z każdym z chłopców, tak samo Ebbie, a potem poszłyśmy do dziewczyn również im pogratulować.
- Dziewczyny, nigdy nie zgadniecie jaka jest wasza nagroda. - odparł ucieszony Lou.
- Samo to że was spotkałyśmy jest dla nas nagrodą. - powiedziała Eb.
- Totalną! Podpiszecie nam płyty? - dodałam i zażartowałam.
- Jasne, w przyszłym tygodniu. Otóż jedziecie z nami w trasę do Ameryki! - wykrzyczał Malik. Tak się ucieszyłyśmy że nie wiedziałyśmy co mamy począć. Po całym zamieszaniu, wszyscy zeszliśmy ze sceny i udaliśmy się do apartamentu chłopców. Nie mogłyśmy się na nich napatrzeć. To nasi idole, a traktują nas jak stare przyjaciółki, to wspaniałe!
- Dziewczyny, za niecały tydzień wylatujemy. Będziecie u nas robić jako chórek, ale też będziecie śpiewać osobno swoje piosenki, podczas naszych koncertów, to taki dodatek. Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia to śmiało mówcie, nie chcemy was do niczego zmuszać... - oznajmił Liam. Siedziałyśmy cicho, wstydziłyśmy się ich.
- Rozumiem że jesteście nieco zagubione i roztrzęsione, ale nie martwcie się. My nie gryziemy, chyba że zdarzy się jakiś wyjątek. - dopowiedział Niall. My natomiast zachichotałyśmy i jako pierwsza odezwała się Eb.
- Czy możemy się jakoś bliżej poznać? Nic o nas prawie nie wiecie..
- To dobry pomysł. A więc może wy coś o sobie najpierw opowiedzcie? - zarzucił Harry, poprawiając uroczo włosy. Postanowiłam pójść na pierwszy ogień.
- To może ja zacznę. Hmm, jestem Margaret Evans, mam 19 lat i mieszkam tu w Londynie. Razem z Eb, jesteśmy waszymi zagorzałymi fankami, miałyśmy nadzieję że dziś was spotkamy, bo dowiedziałyśmy się że tu jesteście. A tak na marginesie, widzieliście dziś taką wysoką dziewczynę, w ciemno brązowych włosach, miała na sobie granatowy podkoszulek, szorty, białe trampki..
- Ej Lou, to chyba ta dziewczyna na którą wpadłeś.. - szepnął Harry.
- Chodzi Ci o Vanessę? - zapytał Louis.
- Tak, to moja siostra jest. - uśmiechnęłam się. - Też was kocha. Będzie mi zazdrościć jak nigdy, boję się że mnie pobije, podpiszecie mi dla niej coś, kartkę, nie wiem?
- Hmm, to nie jest konieczne, bo spotykamy się z nią jutro. Wy też przyjdźcie, na godzinę 1, tutaj do apartamentu, zapukacie do nas, ochrona na pewno was wpuści. - z uśmiechem na twarzy powiedział Niall.
- Okej. - krótko odpowiedziała Ebbie.
- Nie chcę być niemiły, ale musicie już iść, bo akurat idziemy na ważne spotkanie i nie możemy się spóźnić.. - dodał.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziałam po czym wraz Ebbie pokierowałyśmy się w stronę wyjścia machając chłopakom. - To do zobaczenia chłopaki! - powiedziałyśmy razem i uśmiechnęłyśmy się jednocześnie.
- Do jutra! - odpowiedzieli razem.
- No Ebbie, właśnie do Ciebie idę.
- No więc migiem Margo. Nigdy nie zgadniesz co się wydarzyło. Biegnij do mnie szybko, czekam na Ciebie! A i weź ze sobą płytę 1D.
- Co? Ale po co? - Odrzekłam ze zdziwieniem, ale i radością w głosie. Ebbie jednak się odłączyła. Postanowiłam się jej posłuchać, bo Bóg wie co mogło się wydarzyć. Przeszperałam wszystkie swoje płyty i w końcu wygrzebałam tę najwspanialszą. Schowałam telefon do kieszeni, a płytę wzięłam pod pachę i pobiegłam do Ebbie. Vanessa nie mogła iść ze mną, dlatego że wybyła do swojej koleżanki z którą robiła szkolny projekt. "Z pewnością ją dużo ominie" - pomyślałam będąc już koło domu przyjaciółki. Zapukałam do drzwi, a po paru sekundach, otworzyła mi Ebbie i wciągnęła do domu, po czym położyła mi rękę na ustach, najprawdopodobniej dlatego żebym nie krzyczała czy coś w tym stylu. Bez wahania wykrzyknęła:
- One Direction są w Londynie! Przyjechali wczoraj wieczorem i będą tu przez niecały tydzień! Rozumiesz? Piękne kilka dni!
Nie mogłam uwierzyć w jej słowa i pisnęłam na cały dom. Na całe szczęście nikogo w nim nie było, prócz nas.
- Ebbie, co teraz zrobimy? Wiesz gdzie mieszkają? Gdzie mogą się teraz znajdować? Muszę ich zobaczyć!
- Och Margaret, wiem wszystko. Chciałam Ci o tym powiedzieć już wczoraj, ale bałam się że nie będziesz spać całą noc. - Odparła Ebbie. - Aktualnie są w Arlington House Apartaments. Ale czytałam że będą się zaraz wybierali na jakieś zakupy, czy coś. Wydaje mi się że możemy ich spotkać przy London Eye.
- Racja. Chodźmy, ale ty też weź swoją płytę i coś do pisania.
Obydwie wzięłyśmy wszystko co potrzeba i wolnym krokiem poszłyśmy pod London Eye. Czatowałyśmy tam calutką godzinę, a gwiazdorów ani śladu. W między czasie przysłała mi sms'a siostra, ale nie patrzałam jaka jest jego treść. Najwidoczniej był to błąd, bo Van napisała że razem z Lisą spotkały 1D kiedy szły po materiały do projektu. Strasznie się wkurzyłam, podobnie jak Ebbie. Jednak nie traciłyśmy nadziei w to że w końcu spotkamy chłopaków! My się tak łatwo nie poddajemy.
(Po 4 godzinach bezcelowych wędrówek po mieście) Byłyśmy już bez sił. Nogi miałam już kompletnie z waty, ale postanowiłyśmy że pójdziemy pod hotel chłopaków. Gdy już doszłyśmy, zupełnie jak na złość przy hotelu były organizowane jakieś zabawy, gry z nagrodami i było pełno ludzi. Oczywiście miałyśmy nadzieję że będą śpiewać chłopcy, a więc podeszłyśmy bliżej sceny. Akurat był ogłaszany konkurs na zaśpiewanie jakiejś piosenki. Ja i Ebbie nie chciałyśmy brać w nim udziału, ponieważ nagrody były nieznane i po co się ośmieszać dla być może jakiejś tandetnej nagrody? Poza tym chciałyśmy pod sceną szukać chłopców, może się gdzieś ukrywali za kurtyną na scenie? Wszystko możliwe. Odwróciłam się na chwilę tyłem do sceny, by sprawdzić czy nie ma żadnego z chłopców ukrytych w tłumie, ale szybko się odwróciłam gdy usłyszałam jak woła mnie Ebbie. Sądziłam że zobaczyła naszych idoli, ale ona jednak szła na scenę w kierunku prowadzącej konkurs. Nie chciałam iść z nią, bo uważam że nie potrafię śpiewać, ale najwidoczniej nie chciała być sama, a została wybrana przymusowo. Przełamałam się i poszłam.
- Ebbie, myślisz że to dobry pomysł? - szepnęłam do niej, ale gdy zobaczyłam jak dużo dziewczyn i chłopaków patrzy się na nas, stanęłam jak słup wryty w ziemię.
- Margaret, będzie dobrze. Zaśpiewamy "Call Me Maybe" Carly Rae Jepsen, znamy to na pamięć. Pamiętasz jak się uczyłyśmy do przedstawienia?
- Jasne, dobra. Damy radę, będzie super. Teraz śpiewają te dwie dziewczyny, my po nich. Jest okej. - kiwnęłam głową do Ebbie, przytuliłam ją i złapałyśmy się za ręce, biorą w drugie, dwa mikrofony. Kiedy dwie dziewczyny zaśpiewały swoje piosenki, przyszła kolej na nas. Zaczęłyśmy śpiewać nieśmiało, ale po 2 sekundach miałyśmy już wprawę i śpiewałyśmy swobodnie, zupełnie jak razem w domu gdy nikogo nie ma. Wszyscy zebrani klaskali do rytmu, bujali się i skakali. Byłyśmy zadowolone takim widokiem. To było coś cudownego, ale niestety piosenka się skończyła i musiałyśmy czekać na werdykt. Strasznie ciekawiło nas to jaka to będzie nagroda, bo jedna z jurorek, mówiła że to wyjątkowa nagroda. Dowiedziałyśmy się że będziemy oceniane na podstawie oklasków zebranych ludzi, ale też i gości specjalnych i jurorów. Ciekawe kim są Ci goście specjalni? Byłyśmy bardzo ciekawe, trzymałyśmy kciuki za siebie same.
Tymczasem u chłopców -
- Harry co myślisz o tych dwóch dziewczynach? - zapytał Lou.
- Mhm, moim zdaniem są świetne, zdecydowanie lepsze od pozostałych dwóch i w śpiewie i w urodzie. A wy co myślicie?
-Są super! - odpowiedzieli chórem wszyscy razem.
- Ej Zayn, a co ty tak tam stoisz i obserwujesz? Przecież i tak zaraz tam wychodzimy. Boisz się czy jak?
- Nie, Liam, daj spokój. Niczego się nie boję i doskonale wiem że zaraz wychodzimy. Ale czy ty nie widzisz tej cudownej dziewczyny w brązowych włosach upiętych w koka..
- Owszem widzę, ale nie dziewczyny Ci teraz w głowie powinny chodzić. - zaśmiał się Liam. Zayn niespodziewanie rzucił się na niego no i zaczęła się wojna wśród chłopców, dlatego że Louis widząc zachowanie kolegów, zrobił to samo z Harrym, który zaczął atakować Nialla. Chłopcy jednak wiedząc iż zaraz wychodzą na scenę, ogarnęli się.
Na scenie - Miałyśmy już nogi z waty, w sumie zależało nam na wygranie, bo dość dobrze zaśpiewałyśmy. Oczekiwałyśmy tylko gości specjalnych, bo to oni decydowali o tym czy wygramy czy nie. Nagle usłyszałam znajome głosy dochodzące zza kurtyny.
- Eb, słyszę Lou!
- Daj spokój.
- Na prawdę. Ale dobra, cicho już, módlmy się o wygraną. - odpowiedziałam. Wtem prowadząca oznajmiła że zaraz wyjdą goście specjalni:
- A już za chwilę, za parę sekund, na naszej scenie zawitają goście specjalni, szczególnie wyczekiwani przez niektórych. Czy wiecie kto to? O tak, to One Direction!
- Aaaa! Ebbie, patrz! Aaaa. - zaczęłam głośno piszczeć, gdy jako pierwszy wyszedł Niall i gdy prowadząca ich zapowiedziała. Nie mogłam w to uwierzyć! Moje marzenie się spełniło! Nie do wiary.. Prawię się popłakałam ze szczęścia. Ale po chwili ogarnęła mnie powaga i się zarumieniłam, gdy spojrzał na mnie Malik. Złapałam Eb, za rękę, zamknęłam oczy i przyłożyłam płytę chłopców do serca. Widzowie zadecydowali że to my powinnyśmy wygrać, to samo z jurorami. Teraz trzeba było tylko czekać co o nas myślą gwiazdy. Serce zaczęło mi bić o wiele szybciej niż zwykle. Zaczął się wypowiadać Harry:
- Dziewczyny, wsłuchiwaliśmy się w was no i zauroczyliśmy się w waszych głosach. Są świetne. Poza tym wszystkie macie cudowną urodę. - zaśmiał się.
- Jednak my oceniamy głos i naszym zdaniem wygrywa... - dodał Niall.
- Margaret i Ebbie! - krzyknął uradowany Malik. Ja i Eb podskoczyłyśmy do góry i się popłakałyśmy z radości. W naszą stronę zmierzali chłopcy by nam pogratulować. Byłam taka podekscytowana! Przytuliłam się z każdym z chłopców, tak samo Ebbie, a potem poszłyśmy do dziewczyn również im pogratulować.
- Dziewczyny, nigdy nie zgadniecie jaka jest wasza nagroda. - odparł ucieszony Lou.
- Samo to że was spotkałyśmy jest dla nas nagrodą. - powiedziała Eb.
- Totalną! Podpiszecie nam płyty? - dodałam i zażartowałam.
- Jasne, w przyszłym tygodniu. Otóż jedziecie z nami w trasę do Ameryki! - wykrzyczał Malik. Tak się ucieszyłyśmy że nie wiedziałyśmy co mamy począć. Po całym zamieszaniu, wszyscy zeszliśmy ze sceny i udaliśmy się do apartamentu chłopców. Nie mogłyśmy się na nich napatrzeć. To nasi idole, a traktują nas jak stare przyjaciółki, to wspaniałe!
- Dziewczyny, za niecały tydzień wylatujemy. Będziecie u nas robić jako chórek, ale też będziecie śpiewać osobno swoje piosenki, podczas naszych koncertów, to taki dodatek. Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia to śmiało mówcie, nie chcemy was do niczego zmuszać... - oznajmił Liam. Siedziałyśmy cicho, wstydziłyśmy się ich.
- Rozumiem że jesteście nieco zagubione i roztrzęsione, ale nie martwcie się. My nie gryziemy, chyba że zdarzy się jakiś wyjątek. - dopowiedział Niall. My natomiast zachichotałyśmy i jako pierwsza odezwała się Eb.
- Czy możemy się jakoś bliżej poznać? Nic o nas prawie nie wiecie..
- To dobry pomysł. A więc może wy coś o sobie najpierw opowiedzcie? - zarzucił Harry, poprawiając uroczo włosy. Postanowiłam pójść na pierwszy ogień.
- To może ja zacznę. Hmm, jestem Margaret Evans, mam 19 lat i mieszkam tu w Londynie. Razem z Eb, jesteśmy waszymi zagorzałymi fankami, miałyśmy nadzieję że dziś was spotkamy, bo dowiedziałyśmy się że tu jesteście. A tak na marginesie, widzieliście dziś taką wysoką dziewczynę, w ciemno brązowych włosach, miała na sobie granatowy podkoszulek, szorty, białe trampki..
- Ej Lou, to chyba ta dziewczyna na którą wpadłeś.. - szepnął Harry.
- Chodzi Ci o Vanessę? - zapytał Louis.
- Tak, to moja siostra jest. - uśmiechnęłam się. - Też was kocha. Będzie mi zazdrościć jak nigdy, boję się że mnie pobije, podpiszecie mi dla niej coś, kartkę, nie wiem?
- Hmm, to nie jest konieczne, bo spotykamy się z nią jutro. Wy też przyjdźcie, na godzinę 1, tutaj do apartamentu, zapukacie do nas, ochrona na pewno was wpuści. - z uśmiechem na twarzy powiedział Niall.
- Okej. - krótko odpowiedziała Ebbie.
- Nie chcę być niemiły, ale musicie już iść, bo akurat idziemy na ważne spotkanie i nie możemy się spóźnić.. - dodał.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziałam po czym wraz Ebbie pokierowałyśmy się w stronę wyjścia machając chłopakom. - To do zobaczenia chłopaki! - powiedziałyśmy razem i uśmiechnęłyśmy się jednocześnie.
- Do jutra! - odpowiedzieli razem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ugh, to koniec rozdziału pierwszego. Rozpisałam się jako tako, ale to dopiero początek i nie chciałam was specjalnie obciążać czytaniem, z resztą i tak nie miałam zbytniego pomysłu na początek. Wyszło co wyszło i jestem zadowolona. Jeżeli macie jakieś uwagi, chcecie aby coś tu wprowadzić, czy coś, napiszcie o tym w komentarzu. To na tyle. Serdecznie dziękuję za czytanie, kocham was rodzinko! ;*
Wstęp, bohaterowie.
Cześć wam. Czytałam bardzo dużo blogów o 1D, bardzo mnie one fascynowały, zdarzało się nawet że uroniłam łzę. Postanowiłam więc przekonać się czy sama mogę stworzyć coś równie pełnego emocji o naszych chłopcach. Każdy post będzie nowym rozdziałem opowiadania, a jeżeli chodzi o głównego bohateraz wśród chłopaków to będzie to Zayn, ale reszta nie jest gorsza więc i oni będą odgrywali dużą rolę w opowiadaniu. Mhm, będę prowadzić narrację pamiętnikarską, z tego względu, iż chcę aby powieść skupiła się głównie na mnie i moich przeżyciach związanych z One Direction. Mogą się pojawić wyjątki takie jak np. Oczami Ebbie, czy coś takiego. Egh, bohaterów nie jest dużo więc sądzę że się nikt nie pogubi, przynajmniej ja się będę o to starać by nikt się nie zagubił podczas czytania. Jesteście gotowi? Miejmy nadzieję że tak.
BOHATEROWIE:
BOHATEROWIE:
Louis William Tomlinson - 21 lat; Niall James Horan - 19 lat; Zayn Javadd Malik - 19 lat; Liam James Payne - 19 lat; Harry Edward Milward Styles - 18 lat, czyli jednym słowem: One Direction!
Ebbie Stone - 18 lat, dziewczyna o wybujałej wyobraźni z wielkimi marzeniami, a jednym z nich jest zobaczyć na własne oczy 1D. Jej przyjaciółka to Margaret i jej siostra, Vanessa.
Margaret Evans - 19 lat, równie jak Ebbie kocha 1D. Skrycie podkochuje się w Zaynie, jednak w reszcie chłopców też jest zauroczona po uszy. (Głowna bohaterka, czyli ja)
Vanessa Evans - 20 lat, ma dwie najlepsze przyjaciółki, Ebbie i Margaret, z którymi wiąże marzenia. Pozytywnie nastawia się do życia i stara się realizować swoje plany, jest optymistką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



