- No Ebbie, właśnie do Ciebie idę.
- No więc migiem Margo. Nigdy nie zgadniesz co się wydarzyło. Biegnij do mnie szybko, czekam na Ciebie! A i weź ze sobą płytę 1D.
- Co? Ale po co? - Odrzekłam ze zdziwieniem, ale i radością w głosie. Ebbie jednak się odłączyła. Postanowiłam się jej posłuchać, bo Bóg wie co mogło się wydarzyć. Przeszperałam wszystkie swoje płyty i w końcu wygrzebałam tę najwspanialszą. Schowałam telefon do kieszeni, a płytę wzięłam pod pachę i pobiegłam do Ebbie. Vanessa nie mogła iść ze mną, dlatego że wybyła do swojej koleżanki z którą robiła szkolny projekt. "Z pewnością ją dużo ominie" - pomyślałam będąc już koło domu przyjaciółki. Zapukałam do drzwi, a po paru sekundach, otworzyła mi Ebbie i wciągnęła do domu, po czym położyła mi rękę na ustach, najprawdopodobniej dlatego żebym nie krzyczała czy coś w tym stylu. Bez wahania wykrzyknęła:
- One Direction są w Londynie! Przyjechali wczoraj wieczorem i będą tu przez niecały tydzień! Rozumiesz? Piękne kilka dni!
Nie mogłam uwierzyć w jej słowa i pisnęłam na cały dom. Na całe szczęście nikogo w nim nie było, prócz nas.
- Ebbie, co teraz zrobimy? Wiesz gdzie mieszkają? Gdzie mogą się teraz znajdować? Muszę ich zobaczyć!
- Och Margaret, wiem wszystko. Chciałam Ci o tym powiedzieć już wczoraj, ale bałam się że nie będziesz spać całą noc. - Odparła Ebbie. - Aktualnie są w Arlington House Apartaments. Ale czytałam że będą się zaraz wybierali na jakieś zakupy, czy coś. Wydaje mi się że możemy ich spotkać przy London Eye.
- Racja. Chodźmy, ale ty też weź swoją płytę i coś do pisania.
Obydwie wzięłyśmy wszystko co potrzeba i wolnym krokiem poszłyśmy pod London Eye. Czatowałyśmy tam calutką godzinę, a gwiazdorów ani śladu. W między czasie przysłała mi sms'a siostra, ale nie patrzałam jaka jest jego treść. Najwidoczniej był to błąd, bo Van napisała że razem z Lisą spotkały 1D kiedy szły po materiały do projektu. Strasznie się wkurzyłam, podobnie jak Ebbie. Jednak nie traciłyśmy nadziei w to że w końcu spotkamy chłopaków! My się tak łatwo nie poddajemy.
(Po 4 godzinach bezcelowych wędrówek po mieście) Byłyśmy już bez sił. Nogi miałam już kompletnie z waty, ale postanowiłyśmy że pójdziemy pod hotel chłopaków. Gdy już doszłyśmy, zupełnie jak na złość przy hotelu były organizowane jakieś zabawy, gry z nagrodami i było pełno ludzi. Oczywiście miałyśmy nadzieję że będą śpiewać chłopcy, a więc podeszłyśmy bliżej sceny. Akurat był ogłaszany konkurs na zaśpiewanie jakiejś piosenki. Ja i Ebbie nie chciałyśmy brać w nim udziału, ponieważ nagrody były nieznane i po co się ośmieszać dla być może jakiejś tandetnej nagrody? Poza tym chciałyśmy pod sceną szukać chłopców, może się gdzieś ukrywali za kurtyną na scenie? Wszystko możliwe. Odwróciłam się na chwilę tyłem do sceny, by sprawdzić czy nie ma żadnego z chłopców ukrytych w tłumie, ale szybko się odwróciłam gdy usłyszałam jak woła mnie Ebbie. Sądziłam że zobaczyła naszych idoli, ale ona jednak szła na scenę w kierunku prowadzącej konkurs. Nie chciałam iść z nią, bo uważam że nie potrafię śpiewać, ale najwidoczniej nie chciała być sama, a została wybrana przymusowo. Przełamałam się i poszłam.
- Ebbie, myślisz że to dobry pomysł? - szepnęłam do niej, ale gdy zobaczyłam jak dużo dziewczyn i chłopaków patrzy się na nas, stanęłam jak słup wryty w ziemię.
- Margaret, będzie dobrze. Zaśpiewamy "Call Me Maybe" Carly Rae Jepsen, znamy to na pamięć. Pamiętasz jak się uczyłyśmy do przedstawienia?
- Jasne, dobra. Damy radę, będzie super. Teraz śpiewają te dwie dziewczyny, my po nich. Jest okej. - kiwnęłam głową do Ebbie, przytuliłam ją i złapałyśmy się za ręce, biorą w drugie, dwa mikrofony. Kiedy dwie dziewczyny zaśpiewały swoje piosenki, przyszła kolej na nas. Zaczęłyśmy śpiewać nieśmiało, ale po 2 sekundach miałyśmy już wprawę i śpiewałyśmy swobodnie, zupełnie jak razem w domu gdy nikogo nie ma. Wszyscy zebrani klaskali do rytmu, bujali się i skakali. Byłyśmy zadowolone takim widokiem. To było coś cudownego, ale niestety piosenka się skończyła i musiałyśmy czekać na werdykt. Strasznie ciekawiło nas to jaka to będzie nagroda, bo jedna z jurorek, mówiła że to wyjątkowa nagroda. Dowiedziałyśmy się że będziemy oceniane na podstawie oklasków zebranych ludzi, ale też i gości specjalnych i jurorów. Ciekawe kim są Ci goście specjalni? Byłyśmy bardzo ciekawe, trzymałyśmy kciuki za siebie same.
Tymczasem u chłopców -
- Harry co myślisz o tych dwóch dziewczynach? - zapytał Lou.
- Mhm, moim zdaniem są świetne, zdecydowanie lepsze od pozostałych dwóch i w śpiewie i w urodzie. A wy co myślicie?
-Są super! - odpowiedzieli chórem wszyscy razem.
- Ej Zayn, a co ty tak tam stoisz i obserwujesz? Przecież i tak zaraz tam wychodzimy. Boisz się czy jak?
- Nie, Liam, daj spokój. Niczego się nie boję i doskonale wiem że zaraz wychodzimy. Ale czy ty nie widzisz tej cudownej dziewczyny w brązowych włosach upiętych w koka..
- Owszem widzę, ale nie dziewczyny Ci teraz w głowie powinny chodzić. - zaśmiał się Liam. Zayn niespodziewanie rzucił się na niego no i zaczęła się wojna wśród chłopców, dlatego że Louis widząc zachowanie kolegów, zrobił to samo z Harrym, który zaczął atakować Nialla. Chłopcy jednak wiedząc iż zaraz wychodzą na scenę, ogarnęli się.
Na scenie - Miałyśmy już nogi z waty, w sumie zależało nam na wygranie, bo dość dobrze zaśpiewałyśmy. Oczekiwałyśmy tylko gości specjalnych, bo to oni decydowali o tym czy wygramy czy nie. Nagle usłyszałam znajome głosy dochodzące zza kurtyny.
- Eb, słyszę Lou!
- Daj spokój.
- Na prawdę. Ale dobra, cicho już, módlmy się o wygraną. - odpowiedziałam. Wtem prowadząca oznajmiła że zaraz wyjdą goście specjalni:
- A już za chwilę, za parę sekund, na naszej scenie zawitają goście specjalni, szczególnie wyczekiwani przez niektórych. Czy wiecie kto to? O tak, to One Direction!
- Aaaa! Ebbie, patrz! Aaaa. - zaczęłam głośno piszczeć, gdy jako pierwszy wyszedł Niall i gdy prowadząca ich zapowiedziała. Nie mogłam w to uwierzyć! Moje marzenie się spełniło! Nie do wiary.. Prawię się popłakałam ze szczęścia. Ale po chwili ogarnęła mnie powaga i się zarumieniłam, gdy spojrzał na mnie Malik. Złapałam Eb, za rękę, zamknęłam oczy i przyłożyłam płytę chłopców do serca. Widzowie zadecydowali że to my powinnyśmy wygrać, to samo z jurorami. Teraz trzeba było tylko czekać co o nas myślą gwiazdy. Serce zaczęło mi bić o wiele szybciej niż zwykle. Zaczął się wypowiadać Harry:
- Dziewczyny, wsłuchiwaliśmy się w was no i zauroczyliśmy się w waszych głosach. Są świetne. Poza tym wszystkie macie cudowną urodę. - zaśmiał się.
- Jednak my oceniamy głos i naszym zdaniem wygrywa... - dodał Niall.
- Margaret i Ebbie! - krzyknął uradowany Malik. Ja i Eb podskoczyłyśmy do góry i się popłakałyśmy z radości. W naszą stronę zmierzali chłopcy by nam pogratulować. Byłam taka podekscytowana! Przytuliłam się z każdym z chłopców, tak samo Ebbie, a potem poszłyśmy do dziewczyn również im pogratulować.
- Dziewczyny, nigdy nie zgadniecie jaka jest wasza nagroda. - odparł ucieszony Lou.
- Samo to że was spotkałyśmy jest dla nas nagrodą. - powiedziała Eb.
- Totalną! Podpiszecie nam płyty? - dodałam i zażartowałam.
- Jasne, w przyszłym tygodniu. Otóż jedziecie z nami w trasę do Ameryki! - wykrzyczał Malik. Tak się ucieszyłyśmy że nie wiedziałyśmy co mamy począć. Po całym zamieszaniu, wszyscy zeszliśmy ze sceny i udaliśmy się do apartamentu chłopców. Nie mogłyśmy się na nich napatrzeć. To nasi idole, a traktują nas jak stare przyjaciółki, to wspaniałe!
- Dziewczyny, za niecały tydzień wylatujemy. Będziecie u nas robić jako chórek, ale też będziecie śpiewać osobno swoje piosenki, podczas naszych koncertów, to taki dodatek. Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia to śmiało mówcie, nie chcemy was do niczego zmuszać... - oznajmił Liam. Siedziałyśmy cicho, wstydziłyśmy się ich.
- Rozumiem że jesteście nieco zagubione i roztrzęsione, ale nie martwcie się. My nie gryziemy, chyba że zdarzy się jakiś wyjątek. - dopowiedział Niall. My natomiast zachichotałyśmy i jako pierwsza odezwała się Eb.
- Czy możemy się jakoś bliżej poznać? Nic o nas prawie nie wiecie..
- To dobry pomysł. A więc może wy coś o sobie najpierw opowiedzcie? - zarzucił Harry, poprawiając uroczo włosy. Postanowiłam pójść na pierwszy ogień.
- To może ja zacznę. Hmm, jestem Margaret Evans, mam 19 lat i mieszkam tu w Londynie. Razem z Eb, jesteśmy waszymi zagorzałymi fankami, miałyśmy nadzieję że dziś was spotkamy, bo dowiedziałyśmy się że tu jesteście. A tak na marginesie, widzieliście dziś taką wysoką dziewczynę, w ciemno brązowych włosach, miała na sobie granatowy podkoszulek, szorty, białe trampki..
- Ej Lou, to chyba ta dziewczyna na którą wpadłeś.. - szepnął Harry.
- Chodzi Ci o Vanessę? - zapytał Louis.
- Tak, to moja siostra jest. - uśmiechnęłam się. - Też was kocha. Będzie mi zazdrościć jak nigdy, boję się że mnie pobije, podpiszecie mi dla niej coś, kartkę, nie wiem?
- Hmm, to nie jest konieczne, bo spotykamy się z nią jutro. Wy też przyjdźcie, na godzinę 1, tutaj do apartamentu, zapukacie do nas, ochrona na pewno was wpuści. - z uśmiechem na twarzy powiedział Niall.
- Okej. - krótko odpowiedziała Ebbie.
- Nie chcę być niemiły, ale musicie już iść, bo akurat idziemy na ważne spotkanie i nie możemy się spóźnić.. - dodał.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziałam po czym wraz Ebbie pokierowałyśmy się w stronę wyjścia machając chłopakom. - To do zobaczenia chłopaki! - powiedziałyśmy razem i uśmiechnęłyśmy się jednocześnie.
- Do jutra! - odpowiedzieli razem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ugh, to koniec rozdziału pierwszego. Rozpisałam się jako tako, ale to dopiero początek i nie chciałam was specjalnie obciążać czytaniem, z resztą i tak nie miałam zbytniego pomysłu na początek. Wyszło co wyszło i jestem zadowolona. Jeżeli macie jakieś uwagi, chcecie aby coś tu wprowadzić, czy coś, napiszcie o tym w komentarzu. To na tyle. Serdecznie dziękuję za czytanie, kocham was rodzinko! ;*



