piątek, 9 marca 2012

Rozdział 3 -

Godzina 6:26, poniedziałek. Czas szykować się do szkoły. Tego ranka byłam wyjątkowo wypoczęta. Poszłam szybko pod prysznic, umyłam zęby, pomalowałam rzęsy, kości policzkowe lekko po pudrowałam różem, a włosy ciut pokręciłam, upinając swoją długą grzywkę w małego dobierańca. Ubrałam na siebie krótkie jeansowe spodenki, białą bluzkę z czerwonymi rękawami do łokci, czarne trampki przed kostkę, no i oczywiście tradycyjne małe kolczyki i ulubione, szczęśliwe bransoletki. Zarzuciłam na jedno ramię lekki plecak, w jedną rękę wzięłam okulary przeciwsłoneczne, a w drugą telefon, na którym esemesowałam z Ebbie. Kiedy schodziłam na dół, była już 7:05. Na dole czekały mnie pyszne kanapki, przygotowane przez mamę, ale ja wzięłam tylko jednego gryza i szybko wyszłam, całując mamę w policzek. Vanessa, dzisiaj miała dzień wolny od szkoły, bo na uczelni ogłosiła wczoraj wieczorem, że wyjeżdża na dwa tygodnie i nie może uczestniczyć na zajęciach. Ja to samo miałam ogłosić dzisiaj. Migiem więc wyszłam z domu, a po 5 minutach byłam już na podwórku Eb. Razem wyruszyłyśmy w stronę centrum, bo tamtędy była jedyna droga do szkoły.
- Słuchaj Eb, dzisiaj po szkole mamy iść na te zakupy, pamiętasz?
- Jasne że tak, muszę kupić jakąś fajną sukienkę i buty i resztę dodatków na wyjazd,
- Tak ja również. No ale pomyślałam że mogłybyśmy kupić coś dla chłopaków. Mam taki fajny pomysł że mogłybyśmy kupić im takie urocze muszki w neonowych kolorach, no i wyszyłybyśmy im ich imiona no i że to od nas. Co ty na to?
- Margo to świetny pomysł, jesteś wielka.
Cdn.

1 komentarz: